24 Obserwuję
Vertica

Vertica

Wszechświaty. Pamięć

Wszechświaty. Pamięć - Leonardo Patrignani Pierwsza część to bełkot, druga to jedna z całej rzeszy modnych ostatnio antyutopii. Też bełkotliwa. Nie wiem, czy to zasługa tłumacza, czy autora, ale konstrukcja zdań zgrzytała jak piasek między zębami, chociaż zwykle nie zwracam na to większej uwagi. Tu och ach jakie piękne i poetyckie zdanie, a na jego końcu "walić" (wyraz uznawany za wulgarny, gdyby ktoś nie wiedział). Korekta tekstu ma się nieco lepiej, niż w pierwszej części, jednak wciąż błędy się pojawiają. Logika siedzi w kącie i płacze. W Pamięci na pewnej kartce było sześciu chłopców i cztery dziewczynki, Marco znalazł i uratował... Dziewięciu chłopców i jedną dziewczynę. Bohaterowie oczywiście mogą wszystko, sterowanie innymi za pomocą wzroku to pestka. Już nie wspominając o tym, że fabułę całej trylogii (śmiem przypuszczać, że trzecia część dłuższa od pierwszej ani drugiej nie będzie) można było zamknąć w jednym dłuższym opowiadaniu, zamiast sztucznie zwiększać objętość książek dużą czcionką i grubymi kartkami.